

Gdybym był żulem, to posadziłbym outdoor
Kolega by wskazał, gdzie zaparkować auto
Byśmy mieli BLIKa, razem przeszli to bagno
Bo nikt nie nosi siana, wszyscy płacą już kartą
Gdybym był żulem, to posadziłbym outdoor
Kolega by wskazał, gdzie zaparkować auto
Byśmy mieli BLIKa, razem przeszli to bagno
Bo nikt nie nosi siana, wszyscy płacą już kartą
Gdybym był żulem, dalej kochałbym naturę (tak jak ptak)
Po zupę na miejscówę czekałbym na swoją turę (co tam na chochli?)
Niejeden by kolega się położył tam za murem
Bo zima, bo zimno, Jacek dobrze kombinuje, oh
Teren ważniejszy niż wpierdol, nie jebałbym na pewno (hehe)
Byłoby ciepło, bo bym ciachał drewno (ej)
Gdybym był żulem, to skołowałbym ci słupów (lecę, panowie)
Siano na tym zrobił, tamtym kupił parę butów (macie)
Gdybym był żulem, to bym ciągle pisał wiersze (ej)
Mielibyśmy zawsze dupy, może nie najlepsze (a kto wybrzydza)
Na pustostanie (to nie rucha) byłoby czysto i miło
Na skipa chodzili do Biedronki albo Dino
Byśmy ojebali komuchom parę chat (tam taki gruby cwel mieszka)
A gdyby nas złapali, to nad głową byłby dach (ej)
Gdybym był żulem, wszędzie nosiłbym gaz (ej, ej)
A może by mnie zajebali cegłówkami i tak (ej, ej)
Gdybym był żulem, to posadziłbym outdoor
Kolega by wskazał, gdzie zaparkować auto
Byśmy mieli BLIKa, razem przeszli to bagno
Bo nikt nie nosi siana, wszyscy płacą już kartą
Gdybym był żulem, to posadziłbym outdoor
Kolega by wskazał, gdzie zaparkować auto
Byśmy mieli BLIKa, razem przeszli to bagno
Bo nikt nie nosi siana, wszyscy płacą już kartą
Gdybym był żulem, a nie jest powiedziane, że nie będę
Życie to spacer po linie bez gwarancji, że nie pęknie
Pewnie śmiałbyś się ze mnie, że roztaczam taki odór
Że by ludzie przy mnie wyszli z lecącego samolotu
Gdybym był żulem, to najebany od rana
Krzyczałbym coś o końcu świata na przystanku jak wariat
Twoja matka by mnie pamiętała z klasy w liceum
Odwróciłaby wzrok, widząc mój uśmiech bez zębów
Gdybym był żulem, to spytałbym pełen powagi:
"Czy dasz radę, królu złoty, się dorzucić do flachy?"
Kupiłbym najtańszy chlor, by wyjebać go duszkiem
Znaleźliby mnie martwego w krzakach cztery dni później
Gdybym był żulem, to pewnie sypiałbym w parku
I znałbym niezliczoną ilość miejskich zakamarków
Mimo że życiowy bankrut, miałbym bekę do łez
Widząc, jak mojego bełta zlizuje z gleby twój pies
Gdybym był żulem, to posadziłbym outdoor
Kolega by wskazał, gdzie zaparkować auto
Byśmy mieli BLIKa, razem przeszli to bagno
Bo nikt nie nosi siana, wszyscy płacą już kartą
Gdybym był żulem, to posadziłbym outdoor
Kolega by wskazał, gdzie zaparkować auto
Byśmy mieli BLIKa, razem przeszli to bagno
Bo nikt nie nosi siana, wszyscy płacą już kartą
Lähde: LRCLIB