

Jaki mam być, by zabić stres? Ile mam w sobie słabych cech?
Czekam na jeden błogi sen, może już przyjdzie
Ile mam dać od siebie wstecz? Ile kosztuje każdy wdech?
Kiedy me płuca znajdą tlen? Może za chwilę
Powiedz mi, proszę, którędy biec jak lew, który mam obrać cel
Ponownie móc nie widywać dziwnych miejsc, mogę dziś uciec, tylko brak mi tchu
Parę perspektyw mieć na nowy dzień, mam tylko nowy strój
Może dasz mi klucz
Bo mam tylko już lekcje, co nie powinienem, zanim spadną deszcze
Ukryję się znów gdzieś za myśli szeptem
Tam, gdzie znajdę miejsce za ostatnim dźwiękiem
Wykrzyczę to z ust
Jak mogę znaleźć sobie drogę, kiedy w każdą porę lubię zgubić się jak nikt
Ponownie wracam do tych wspomnień z czasów, kiedy mogłem nie być dla wszystkich jak zysk
Zapomnę wszystko, co niedobre, proszę, tylko daj mi żyć
Bo nawet w najciemniejsze noce szukałem poświaty jak ćmy
Chyba mi ktoś gdzieś zabrał pilot, bym w jednym miejscu stał
Za zgodą i po winylu kręcił się i bał
A w głowie zaciął mi wirus, kto na to leki ma?
U mnie tylko ten stary syrop, no raczej nie przejdzie
W moim plecaku, co waży sto kilo problemów, może wrzucić coś
Może być tonę i zalewa mnie fala, która w końcu opada i stawia w piach
Daleko stąd, a potem usłyszałem Twój głos
Powiedz
Bo mam tylko już lekcje, co nie powinienem
Zanim spadną deszcze, ukryję się znów gdzieś za myśli szeptem
Tam, gdzie znajdę miejsce za ostatnim dźwiękiem
Wykrzyczę to z ust
Jak mogę znaleźć sobie drogę, kiedy w każdą porę lubię zgubić się jak nikt
Ponownie wracam do tych wspomnień z czasów, kiedy mogłem nie być dla wszystkich jak zysk
Zapomnę wszystko, co niedobre, proszę, tylko daj mi żyć
Bo nawet w najciemniejsze noce szukałem poświaty jak ćmy
Bron: LRCLIB
Geen luisteraarsdata
Geen serverdata
Geen recente weergaven