

[Refren: Enzo]
Tryb sport, miasto, szybko, łatwo
Trapfon, jasno, Mbappé pod bramką
Graffiti pod klatką, chuj w dupę sąsiadkom
Nafas podjeżdża córkę, bajerując razem z matką
[Zwrotka 1: Chimek]
Jazda jest hardcore, więc hamuj kurwa z gatką
Za trzy koła PLN, sashka uraczy zabawką
Na głowie komin, w bagaju wyprawka, Obi
Hajs czeka, już robi wszystko co do centa, bo znowu przerobi
Tryb sport pod klatką robię pit-stop
Transakcje na szybko, wziął samar na hotel, zawinął z dziwką
Napierdala jak w call center, dawaj młody, szybciej pędem
Hajs się zgadzać musi przecież, a on zaraz z głodu jebnie
Trzymaj tutaj wizytówkę, tutaj wszystko za gotówkę
Do swoich to mieć szacunek, a nie całe życie urek
Co tam szczekasz przez komórę? Jak chcesz to ci głowę urwę
Jak słowa nie kontrolujesz, to po lesie robim turnę
Nie wierzysz to sprawdź, jak tę życie tu wygląda
Miasto Warszawa, na wszystko znajdzie się kontakt
Sceny lepsze niż zagrał John Travolta
Trzynaście lat małolat, a wyczyścił babciom konta
[Refren: Enzo]
Tryb sport, miasto, szybko, łatwo
Trapfon, jasno, Mbappé pod bramką
Graffiti pod klatką, chuj w papę sąsiadkom
Nafas podjeżdża córkę, bajerując razem z matką
[Zwrotka 2: Enzo]
Jazda jest hardcore, przejeżdża czwarty patrol
To trzynasta dzielnica, czytaj dwunasty balkon
Rozmawiam z agatką, chodź tu ze swoją lalką
Zarzucam tryb bojowy, sportowo wjeżdżam na miasto
Nie wiem na chuj patrzą, na chuj te twoje pardon
Zapłacisz za swe czyny, jak nie twarzą, to kartą
Raczę pogardą, mijam salony osiedlem
A ta stara kamienica prześwietla ludzi jak rentgen
Civil klik wrzuca na bęben, pędem zapierdalam w center
Kokain w kichawę enter, dawaj mi kurwo tą pengę
Zabieraj te rękę i podwijaj sukienkę
Dobra, później się poznamy, ale może w końcu klękniesz
My name is Enzo, bankrut sunie panienkę
Zagrajmy w gierkę, kogo przewiozą w BMW
Znaj swoje miejsce, radykalne tendencje
022 Warszawa, całe miasto z pierdolnięciem
[Refren: Enzo]
Tryb sport, miasto, szybko, łatwo
Trapfon, jasno, Mbappé pod bramką
Graffiti pod klatką, chuj w dupę sąsiadkom
Nafas podjeżdża córkę, bajerując razem z matką
[Zwrotka 3: Barwi]
EBK jak Al-Kaida, twoja dupa kurwa gigant
Pięć gram nie starczy chyba, Shaun White po śniegu śmiga
Lewy pas długimi mryga, dwieście blat, klient wzywa
Topshelf, pierwsza liga, weekend zbiera swoje żniwa
Od małego świat przestępczy, psiarnia ciągle za tym węszy
Stado węży chce bym skonał, a ja myślę o milionach
Stąd gdzie złoto na szyi, pełna kieszeń w jednej chwili
Mów mi Willy, ale mąka sypie znowu ty dziabąga
Siwy dym, to nie z bonga, tylko to z syfonu
Czterodniowa rajza mordo, lepiej nie przeholuj
Piwnik to kontroluj jak pianino bedą kły
??? bywa zły, awantury szły
Källa: Genius