

Trzaskać nam winyl miał, a nie drzwi
Czasem wychodzi nam miłość, co kochać ma
I mierzwić między włosami palce
Sprawdzam i znowu mają burze być
Burze, co się zaczną cicho
A gdy się boisz, to najgłośniej krzycz
Widzę cię, jak stoisz i szczekamy jak przydrożne psy
A moja bluza pachnie jak ty
Nie jestem już na ciebie zły, bo nie mam o co być
Nie trzeba się już szarpać jak psy
I nie mam siły płakać, już skończyły mi się łzy
Moja bluza pachnie jak ty
Nie jestem już na ciebie zły, bo nie mam o co być
Nie trzeba się już szarpać jak psy
I nie mam siły płakać, już skończyły mi się łzy
Duszno w powietrzu mam i gęsto, nie opada kurz
Wzrok jak po deszczu masz
Zbyt prędko czerwienią zaszły znów
Te twoje oczy, co w nich fiołek był
Miał być już do końca dni (haa)
Te moje wzroki, co w nich potwór był
Miało już go nie być w nich
Sam na siebie jestem zły, gdy
Moja bluza pachnie jak ty
Nie jestem już na ciebie zły, bo nie mam o co być
Nie trzeba się już szarpać jak psy
I nie mam siły płakać, już skończyły mi się łzy
Moja bluza pachnie jak ty
Nie jestem już na ciebie zły, bo nie mam o co być
Nie trzeba się już szarpać jak psy
I nie mam siły płakać, już skończyły mi się łzy
Pachnie jak ty
Nie trzeba się już szarpać jak psy
Kilde: LRCLIB
Ingen lytterdata
Ingen serverdata
Ingen nylige afspilninger