Beatra Logo
Beatra
PremiumFunktioner
Support
Beatra Logo
Beatra

Virksomhed

  • Funktioner
  • Om
  • Blogs
  • FAQ
  • Dokumentation

Fællesskaber

  • Beatra Fællesskab
  • Top Servere
  • Topbrugere
  • Top Playlister
  • Topsange
  • Top Kunstnere
  • Top Opsummeringer

Nyttige Links

  • Egen bot
  • Beatra Opsummering
  • Partnere
  • Bot-status
  • Bot Kommandoer
  • Premium
  • Kortstudio
  • Support
  • Inviter Bot

Juridisk

  • Juridisk
  • Privatlivspolitik
  • Servicevilkår
  • Købs- og refusionspolitik
  • Cookies

© 2026 Beatra. Alle rettigheder forbeholdes.

Et produkt fra Codeshare
Słowo dla

Słowo dla

QuizYouTube

0Afspilninger
0mLyttet
0%Hopprate

Lyt / Forhåndsvisning

Også på
Åbn originalenYouTubeDeezer

Moje życie jest darem, które od matki dostałem

Jego podstawą jest martwić się o dostatek

Nie masz wielu matek, jedną masz, beka...

Ale kto jak nie ona zrobiła z ciebie człowieka?

Tak było i ze mną, w podstawówce mały łobuz

Nie unikałem solów, stale mieszałem w jakimś gnoju

Miałem lat 16 wtedy, bez wiedzy, hardcore

I zespół w garażu, coś jak hip-hop/punk rock

Jaraliśmy hasz w opór, nawet skórę banana

Ktoś kiedyś gdzieś wyczytał, że to w kurwę faza

Tagi były na ścianach, mogę dziś z nich drwić chyba

Zajebaliśmy sąsiadom spod drzwi dywan

Była kanapa, mikrofony, fastrack'er i wolność

Później wpadły tam psy, zwąchały na pace zioło

Cokolwiek, wysłali mnie na detoks później

Nie wiem po co, nie znaleźli tam nic, durnie

Matka zamknęła mi garaż, we mnie bunt dojrzewania

Uciekłem z domu, wziąłem pół bochenka i nara

Całą drogę w kiblu pociągu, pełna jak szmata

Spotkałem dwie laski, jedna miała dredy, była ładna

Patrzyłem na jej usta i pisałem jej wiersze

W tym czasie jej koleżanka pokazała mi piersi

Wróciłem do domu brudny, głodny i pełen przeżyć

Matka powitała mnie szamą bez pytań, uwierzysz?

Miałem, nie wiem, z siedem lat, całe dnie na podwórku

Chudy smarkacz z kluczem na sznurku

Jak rodzice mi go dali byłem w siódmym niebie

Za to sąsiedzi widzieli we mnie bezpańskie szczenie

Gdy ich pociechy były w domu na obiedzie

Eksplorowałem teren, ruszałem w Odyseję

Obszczane poniemieckie kamienice - śródmieście

Było nas mało przy trzepaku po dwudziestej

Teraz nie poznałbym twarzy tamtych kumpli

A jakbym wpadł tam, mógłbym wyjść bez kurtki

Oni mogli być przy trzepaku po dwudziestej

Ich starzy pili, pili, mieli w dupie resztę

Ja mogłem być przy trzepaku po dwudziestej

Rodzice pracowali, chcieli się stamtąd wynieść, wiesz

Nigdy nie brakowało mi szamy i ubrań

Nie skumałem tylko przeprowadzki na Suburbia

Ale dostałem pokój, własny pokój

Hip-hopowo długo miałem przez to kompleks bloków

Daj spokój, spokój menciu

Dziękuję im, że się skupiali na ogarnięciu

Mam najlepszych rodziców, bez kitu

Trwają razem mimo pieprzonych zgrzytów

Szukasz idoli, chcesz mieć wzór w życiu?

Słowo dla moich, moich rodziców

Wiem, że byłem chcianym dzieckiem, to szczęście

Nie wyniosłem z domu hajsu tylko męskie podejście

Przeświadczenie, że dom, nawet jak daleko to gdzieś jest

I mam to czego nie ma ktoś po tysiąckroć więcej

Że mam dokąd wracać zawsze jak coś

I że wiecznie będę mówił Gorzów - jestem stąd

Gorzów - mój blok, Gorzów - mój dom

Mój blok, do znudzenia, Gorzów - mój dom

Z ojcem mam różnie, raz wódkę, raz nienawiść

Choć nie jest moim życiem dla niego bym zabił

Od niego wiem kto to Nietzsche, Witkacy, co to winyl

I jak nie traktować kobiet zamiast czuć winę

Dziś lubię powspominać, znaleźć się na wyżynie

Wiesz jak to leci, myśl za myślą płynie

Ta przeszłość mnie bogaci, daje perspektywę

Choć prawie całe wczoraj spływa po mnie jak po rynnie

Rodziny się nie wybiera, kocham swoją rodzinę

26 lat, za chwilę założę swoją rodzinę

Co jest grane małolat? świat zmienia się w godzinę

Co jest grane? pomyśl, pozostał ci tylko tydzień

Tata nie żałuje, że nie zostałem raperem

Mamie może trochę smutno, że łatwo olałem marzenie

Rodzina, osobliwy klimat od kołyski

Co święta na wigilię powtórka z rozrywki

Ciągle jedna rozmowa, po niej kłótnia

Tradycja narodowa jak pieprzony karp i kutia

Potem się zrywasz, że niby na pasterkę

SMSy, ziomy - na CPN'ie kup butelkę

Ale kiedy świat się wali i sięgasz bruku

Do kogo dzwonisz? chyba nie do łowców duchów

Gdy świat się wali i sięgasz bruku...

Kilde: LRCLIB

30-dages aktivitet

Ingen lignende sange endnu

Ingen lytterdata

Ingen serverdata

Ingen nylige afspilninger

Første gang set: Aug 15Sidst afspillet: Aug 15, 05:26 AMSporets varighed: 5:17