Beatra Logo
Beatra
PremiumFonctionnalités
Support
Beatra Logo
Beatra

Entreprise

  • Fonctionnalités
  • À propos
  • Blogs
  • FAQ
  • Documentation

Communautés

  • Communauté Beatra
  • Meilleurs serveurs
  • Meilleurs Utilisateurs
  • Meilleures listes de lecture
  • Meilleures Chansons
  • Meilleurs artistes
  • Meilleurs Résumés

Liens utiles

  • Bot perso
  • Résumé Beatra
  • Partenaires
  • Statut du bot
  • Commandes du bot
  • Premium
  • Atelier de Cartes
  • Support
  • Inviter le bot

Légal

  • Légal
  • Politique de confidentialité
  • Conditions d'utilisation
  • Politique d’achat et de remboursement
  • Cookies

© 2026 Beatra. Tous droits réservés.

Un produit de Codeshare
Cień Wątpliwości

Cień Wątpliwości

Trzeci WymiarDeezer

0Lectures
0mÉcouté
0%Taux de saut

Écouter / Aperçu

Aussi sur
Deezer

Kolejny ranek, leci kawałek singla Dilated Peoples

Wychodzę - winda - parter, jadę po tytoń

Jest chyba czwartek lecz wiesz wisi mi to

Koski otwarte, wchodzę, błyszczy lastrico

Jak mam wierzyć pierwszym stronom

Jak do końca nie wierzę sobie?

Nie ufam pierwszym stronom, może mam fobię

Mam wierzyć mentorom, że mają świat pod kontrolą

Dopóki na kolejny moloch nie spadnie samolot?

Za ladą kolo stał tak jak za Colą Sprite

Wyglądał jakby wczoraj zderzył się z nim Bolo Young

Lub przeżył holocaust - proszę Marlboro Light

Kończę monolog, biorę Marlboro, wychodzę, jest maj

Mija mnie grupa zalana w trupa, z okna gra Tupac

Jest upał, czarny nekrolog wciąż wisi na słupach

Ten kolo przeżył niewiele ponad czterdzieści lat

Cywilizacja mas umiera powiedziałby Szad

Wracam - klucz, drzwi, winda, w mękach na jedenastej

Nie jestem sam, obok panienka, w jej rękach Hustler

Gdzieś z czwartego piętra słyszę gra Basket

Winda stop - żegnam laskę jadę na jedenaste

Siedzę i gin na tury piję, w mroku oddycha cisza

Jak film w ponurym kinie płynie leniwie czas dzisiaj

Ludzka natura hien każe nam biec po trupach

W miasta konturach ginie wiara, Bóg nas oszukał

Jest po 24 - znów nie mogę zasnąć

W CD'ku grają sample, znów widokiem miasto

Światła pod blokiem gasną, kończy się pościg

Dziesięć pięter, parter, zostają wątpliwości

Jest środek dnia, z bólem głowy, z pełną wody szklanką

Skacowany wychodzę na balkon

Tak witam znowu dzień między trzecią a czwartą

Za dużo alkoholu, wiem, chyba nie było warto

Po prawej miasto przypomina piekło

Po lewej dym z komina - myśli biegną

Mam tyle pytań, gdy wspominam przeszłość

Wtedy godzina przypomina wieczność

Biorę łyk wody, poczym łapię oddech

Zamykam oczy, lecz ciągle czuję pośpiech

Kolejny łyk wody, na drogach korki

Czy to za hajsem pościg jak na Wallstreet?

Po co mi miliony parszywej gotówki?

Gdzie kupię bony na szczęście za złotówki?

Po co mi miliony co nie wypełnią pustki?

Ile jest takich z kasą co żyją w próżni

Po lewej sąsiad wygląda z okna

Pod klatką słodka idiotka znów na plotkach

Już prawie piąta, kończę ten show-time

Czasem nie rozumiem ludzi - wracam do środka

Siedzę i gin na tury piję, w mroku oddycha cisza

Jak film w ponurym kinie płynie leniwie czas dzisiaj

Ludzka natura hien każe nam biec po trupach

W miasta konturach ginie wiara, Bóg nas oszukał

Jest po 24 - znów nie mogę zasnąć

W CD'ku grają sample, znów widokiem miasto

Światła pod blokiem gasną, kończy się pościg

Dziesięć pięter, parter, zostają wątpliwości

Zabieram rękę spod podpartej szczęki

Wstaję, gaszę sprzęt i wyłączam ten bit

Obok łazienki ubieram stare buty i krótkie panterki

Do ręki biorę klucz i dwie puste butelki

Klucz do zamka - przekręcam - klamka

Szara firanka na korytarzu prawie nie wpuszcza światła

Schody, klatka - jakbym to przeczuł - w kieszeni kartka

W ten długi wieczór czeka mnie rejs po przystankach

Bo czasem są dni, że jestem tylko ja i chodnik

To dni kiedy czas płynie jak w samotni

Bo czasem są dni, kiedy zaczynam wątpić

Zbyt wiele pytań, zbyt wiele brakujących ogniw

Czy rzeczywiście instynkt zabójcy w nas jest?

Czeka mnie wolność, czy ten zabójczy azbest?

Kiedy odnajdę wenę, a kiedy znów przygasnę

I czy zostanie po mnie ten twórczy aspekt?

Boże daj spokój, spójrz już po dwunastej

Chcę poznać prawdę, zginę od kul czy zasnę?

Jak się zakończy mój lot nad kukułczym gniazdem

I czy na końcu odnajdę ból czy pasję?

Siedzę i gin na tury piję, w mroku oddycha cisza

Jak film w ponurym kinie płynie leniwie czas dzisiaj

Ludzka natura hien każe nam biec po trupach

W miasta konturach ginie wiara, Bóg nas oszukał

Jest po 24 - znów nie mogę zasnąć

W CD'ku grają sample, znów widokiem miasto

Światła pod blokiem gasną, kończy się pościg

Dziesięć pięter, parter, zostają wątpliwości

Source : LRCLIB

Activité d'écoute

Aucun titre similaire pour l'instant

Aucun auditeur trouvé

Aucun serveur trouvé

Aucune activité récente

Première écoute: Aug 15Dernière lecture: Aug 15, 06:10 AMDurée de la piste: 4:14