

Taco HemingwayYouTube
Był rok dwa tysiące dwunasty
Pierwsze wąsy, prawo jazdy
W oczach jeszcze iskierki nadziei
Zanim zbladły, zanim zgasły
Idę rano po solpadeinę
Stoi postać, jej głowa jest w dymie
Zwykle są tu staruszki i starcy
Nie sądziłem, że spotkam dziewczynę
Ona stała, w łapie dwa szlugi
Pierwszy zgasł więc zapala drugi
Dym rozmywa się na momencik
Ta się na mnie gapi jak Kubrick
W sensie postać z jego filmu, kojarzysz ten taki Kubrick Stare, nie?
Jak chłop stoi, taki wiesz, patrzy spode łba nie?
No to tak mniej więcej
No ale wchodzę i staję w kolejce
Przy kasie babunia płacze w podzięce
Że te kropelki co dali jej wcześniej
Sprawiły, że nie rozsadzają mięśnie
Dziewczyna wchodzi, już takie mam szczęście
Dalej się gapi jak przedtem
Kolej już na mnie, mówię
"Przepani solpa w rozpuszczalnej tabletce"
"Już pan tamto zużył
Był pan w środę, to jest silny proszek
Więc dać nie mogę, są zasady. Wie pan niech pan dba o zdrowie
I mniej alkoholu tyle panu powiem"
Wychodzę stamtąd, mam serce w gardle
Co za farmaceutka, to jest fest nieładne
Wychodzi ona i ma w ręce siatkę
Wyciąga nie no pewnie zgadniesz
Nie, nie w willi art deco
Nie w tropikach daleko
Nie nad Niemnem, nad rzeką
Zakochałem się pod apteką
"Zakochałeś się pod apteką?"
Zakochałem się pod apteką
Gdy jej popiół padał na beton
Zakochałem się pod apteką
Nie, nie w willi art deco
Nie w tropikach daleko
Nie nad Niemnem, nad rzeką
Zakochałem się pod apteką
"Zakochałeś się pod apteką?"
Zakochałem się pod apteką
Gdy jej popiół padał na beton
Zakochałem się
Mówi tak: "Cześć kupiłam ci solpadeinę
To totalnie dziwne, ale Carpe Diem
Jeśli dasz mi numer albo adres email
Wezmę cię na lufkę albo randkę w kinie" (Oooo)
Mi w głowie się system zawiesza
Przysięgam na Hipokratesa
Stałem jak wryty, nie mając pojęcia
Jaki mi życiowy bigos namiesza
Nie, nie w willi art deco
Nie w tropikach daleko
Nie nad Niemnem, nad rzeką
Zakochałam się pod apteką
"Zakochałaś się pod apteką?"
Zakochałam się pod apteką
Gdy mój popiół padał na beton
Zakochałam się pod apteką
Nie, nie w willi art deco
Nie w tropikach daleko
Nie nad Niemnem, nad rzeką
Zakochałam się pod apteką
"Zakochałaś się pod apteką?"
Zakochałam się pod apteką
Gdy mój popiół padał na beton
Zakochałam się
Piłem, paliłem blanty z nią
Żyłem, śpiewałem country z nią
Śniłem, łykałem tabsy z nią
Na nowo odkryłem miasto z nią
Kupowałem z nią papierosy i zielone Air Maxy z nią
Pokochałem jej rdzawe włosy
Oczy co jak latarnie lśnią
Gdybym cofnął czas, żeby coś naprawić to (to)
Jedno chciałbym w sobie zabić, bo (bo)
Zazdrość to okropny nawyk
Wciąż ją pytałem o chłopów dawnych
O fuck friends o chłopów stałych
Choć wiem, że się facetom podobała
Wiem że bardzo chciała żebym przestał
Nie wiem po co, ale brnąłem dalej
Nie, nie w willi art deco
Nie w tropikach daleko
Jechaliśmy razem jakimś tam tramwajem
Dostaliśmy mandat, tyle ją widziałem
Nie nad Niemnem, nad rzeką
Zakochałeś się pod apteką
Miała moje rzeczy, których nie oddała
Do znikania miała naturalny talent
Nie, nie w willi art deco
Nie w tropikach daleko
Gdy ją wytropiłem po miesiącach paru
To się wydzierała stojąc pod lokalem
Nie nad Niemnem, nad rzeką
Zakochałeś się pod apteką
No bo jakiś brutal jej złamał serce
Ale o jej wersję nigdy nie spytałem
Nie, nie w willi art deco
Nie w tropikach daleko
Nie nad Niemnem, nad rzeką
Zakochałem się pod apteką
"Zakochałeś się pod apteką?"
Zakochałem się pod apteką
Gdy jej popiół padał na beton
Zakochałem się pod apteką
Nie, nie w willi art deco
Nie w tropikach daleko
Nie nad Niemnem, nad rzeką
Zakochałem się pod apteką
"Zakochałeś się pod apteką?"
Zakochałem się pod apteką
Gdy jej popiół padał na beton
Zakochałem się (zakochałam się, zakochałam się)
Fuente: LRCLIB